Nauczanie w terenie

 

Kłos pszenicy polskiej. Fot. Wikipedia

- Proszę pana, to w końcu nie rozumiem, czy pszenica jest przyrodą czy nie? - zapytał mnie uczeń zerówki, gdy poszliśmy w teren. Uczył się w prywatnej szkole podstawowej w Ustanowie, która potem przeniosła się do pobliskiego Zalesia Górnego i zyskała nazwę „Eureka” (tu link do jej strony internetowej).

Prowadziłem tam zajęcia przyrodnicze. Teraz już nie dam rady. Stwardnienie rozsiane posunęło się u mnie tak bardzo, że stałem się niepełnosprawny. Ale wtedy mogłem. I zależało mi na tym, żeby niektóre zajęcia prowadzić w terenie; pokazywać uczniom, że przyroda to rzeczywistość, a nie tylko zapis w podręczniku. Na jedne z nich wybraliśmy się do lasu. Powiedziałem dzieciom, że przyroda to jest to, co samo powstaje, a „nieprzyrodę” tworzy człowiek.

I wtedy właśnie jeden z uczniów zadał mi pytanie, czym w takim razie jest pszenica. Bardzo się ucieszyłem. Znaczyło to przecież, że ten chłopak zastanawia się nad moimi słowami. Granica między przyrodą a „nieprzyrodą” jest bowiem nieostra. Pomiędzy tymi pojęciami znajduje się np. kot, pies, krowa, czy też właśnie pszenica. Z jednej strony te organizmy powstają same, a z drugiej - człowiek zaingerował w nie na tyle mocno, że narzucił im pewne cechy.

Niedawno przeczytałem artykuł w serwisie „Nature News”, że nauczanie w terenie dostarcza uczniom tak potrzebnego doświadczenia. Tym samym, nie wiedząc o tym, prowadziłem zajęcia, które znajdowały się w światowej awangardzie. Przytoczona tam jest wypowiedź nauczyciela, który mówi: „To bardziej kompletne doświadczenie ucznia”.

Są też wymienione inne korzyści z nauczania w terenie: oddychanie świeżym powietrzem, przerwa od monotonii nauki w klasie, kontakt z przyrodą, lepsze uczenie się (kiedy czegoś doświadczasz, uczysz się lepiej), większa energiczność, otwartość umysłów czy poprawienie relacji uczniów z nauczycielem.

A ja pamiętam, że rozdałem uczniom pudełka i poprosiłem, żeby umieściły w nich znalezione owady lub pajęczaki. Rozbiegły się i co chwila podchodziły do mnie, żeby pokazać swój „skarb” i spytać, co to jest.

Zajęcia uznałem za udane.

Komentarze

Popularne posty