Przejdź do głównej zawartości
„Z rozdymką przez rafę koralową” – recenzja
To idealny film na pierwszy wpis na tym blogu. „Z rozdymką przez rafę koralową” można obejrzeć na Netfliksie. Z opisu wynika, że pochodzi z 2021 r. Ale co tam! Uznałem, że treść jest ważniejsza od roku powstania.
Zacznę od wspomnień. Pamiętam, jak nurkowałem w Morzu Czerwonym w Egipcie. Rafa koralowa wręcz mnie zachwyciła. Dosłownie kipiała życiem: koralowce, ryby, rozgwiazdy, wężowidła, krewetki, strzykwy i ślimaki kotłowały się przed moimi oczami. Mogłem zawisnąć w wodzie i patrzeć. Nie potrzebowałem nic więcej.
O tym bogatym życiu opowiada film „Z rozdymką przez rafę koralową”. Tyle że na Wielkiej Rafie Koralowej w Australii, a nie w Morzu Czerwonym w Egipcie.
Głównym bohaterem jest samiec rozdymki. Poznajemy go, gdy ma parę miesięcy i jest „mniejszy od ludzkiego paznokcia”. Wraz z nim spotykamy różne formy życia. Jak również zagrożenie. We wnętrzu koralowców żyją bowiem jednokomórkowe glony, które dostarczają im pokarmu i tlenu. Gdy temperatura rośnie, glony produkują więcej tego gazu. Zaczyna go być tak dużo, że szkodzi koralowcom. Ratując się, zwierzęta wyrzucają glony. A bez nich blakną. Z czasem, pozbawione pokarmu i tlenu, obumierają.
Na szczęście samiec rozdymki znajduje zdrową rafę koralową. Przez cały film rośnie i pod koniec „wielkością przypomina ludzką dłoń”. Znajdzie partnerkę i razem z nią będzie mógł żyć blisko 10 lat.
A nam, prócz przyglądania się życiu na rafie koralowej, pozostaje dbanie o to, by temperatura nie rosła tak bardzo.
Komentarze