Dziki w mieście. Co robić?

 

Fot. Julian Łoziński (publikacja dzięki uprzejmości autora)

Ten temat rozpala mieszkańców Warszawy, a zapewne też i innych miast. Mieszkam niedaleko Lasu Kabackiego. Nasłuchałem się więc sporo opowieści o spotkaniach z dzikami. Sam też parokrotnie je zobaczyłem. Biegły wręcz po ulicy. Ludzie mnie często pytali „Co robić? Czy mogą zaatakować?”

Niespodziewanie o dzikach w mieście wysłuchałem prelekcji podczas konferencji poświęconej fotografii przyrodniczej w Zajkach koło Tykocina. Zabrała mnie na nią moja siostra. Zainteresował mnie inny temat. Za radą siostry zostałem po nim na prelekcji fotografa przyrody: Juliana Łozińskiego. Pokazywał swoja zdjęcia. Były piękne. Część z nich można zobaczyć na jego stronie internetowej.

A potem opowiedział o dzikach w mieście. Pokazał fotografię m. in. dwóch pań siedzących na ławce, a obok nich dzika (załączam ją na górze).

Wyjąłem zeszyt i zacząłem notować. Niestety, nie dość, że zapisałem mało, to jeszcze tak brzydko, że sam siebie później nie byłem w stanie odczytać. Zapamiętałem jedno: Julian Łoziński powiedział, że nie spotkał się z żadnym atakiem dzika na człowieka - nawet lochy z młodymi.

Później odpisał mi na maila. Skrótowo zawarł w liście najważniejsze działania, które mają zapobiec napięciom związanym z obecnością dzików w mieście:

·         trzeba zabezpieczać śmietniki, zwłaszcza odpadki organiczne

·         należy zgłaszać służbom miejskim porzucone resztki jedzenia

·        najlepiej unikać konfrontacji z dzikami i zamiast je płoszyć czy straszyć zostawić je w spokoju

·         nie dokarmiać dzików

·         inne zwierzęta, np. koty czy ptaki, karmić w miejscach niedostępnych dla dzików

Julian Łoziński podesłał też link do opracowania na temat obecności dzików w Gdyni. W streszczeniu przeczytałem tam, że w celu ochrony przed rozprzestrzenianiem się afrykańskiego pomoru świń od 2021 r. niemożliwy jest odłów tych zwierząt i ich relokacja na tereny oddalone od miasta. Po wprowadzeniu tego zakazu wiele miast zastosowało metody śmiercionośne. Cytuję: „nie prowadzą [one] ani do trwałego ograniczenia liczby dzików, ani do trwałego zmniejszenia napięć związanych z ich obecnością. Mają (…) charakter doraźny i nie eliminują przyczyn, które sprawiają, że miasta pozostają dla dzików atrakcyjnym terenem bytowania. Co więcej, stosowanie metod śmiercionośnych jako domyślnej odpowiedzi na obecność dzików jest niezgodne z prawem oraz oczekiwaniami mieszkańców miast”.

Komentarze

Anonimowy pisze…
ładne zdjęcie, ale o dzikach w mieście mam zasadniczo inne zdanie. uściski

Popularne posty